Grupa DELFIN
Strona głównaLista dyskusyjnaArtykuły Thursday, 09 September 2010
Szukaj
Gość
Login  
Hasło  

Rejestracja
Zapomniałeś hasła?
Nawigacja
Lista dyskusyjna
Artykuły
Księga Gości
Fotogaleria
Kontakt
Informacje osobiste
Szukaj

Katalog stron www
Polecane strony www
Nasze banery
Nasz Przewodnik
Odżywianie w SM
Nasze odżywianie
Mama z SM
Problemy z pęcherzem
Różne
Inne
Codzienność
Moc wyobrażni
Ruch i ćwiczenia
Doniesienia naukowe
Ośrodki rehabilitacyjne
Ciekawostki
dr Joanna
Odpowiedzi
O lekach
Przewodnik SOBIE MOC
Raporty z podróży
Refleksje i listy
Rehabilitacja Wielow...
Tłumaczenia
Agata Augusiak
Opowiadania
Andrzej P.
Wiersze
Iza Bednarczyk
Polecane lektury
Przemyślenia, cytaty...
Wiersze
Moje projekty
Ksiądz Tomasz
Homilie rok 2002
Homilie rok 2003
Homilie rok 2004
Homilie rok 2005
Homilie rok 2006
Homilie rok 2007
Homilie rok 2008
Homilie rok 2009
Homilie rok 2010
Kazania okolicznościowe
Rysiek Pilch
Poprawa mojego zdrowia
Sabina Urbaniak
O Sabinie
Listy
Modlitwy
Refleksje
Wiersze
Zdrowienie
Zbyszek Rękas
O mnie
Naturalne Leki
Przepisy kulinarne
Zosia Choińska
O mnie
Opowiadania
Ważne książki
Poprzednia strona
Duchowe doświadczenia w chorobie
Człowiek stworzony jest do szczęścia, a zatem do radości. Jednak w życiu codziennym jakże często doświadcza cierpienia i bólu, które są najczęściej związane z chorobą. Choremu jest szczególnie ciężko w szpitalu: przeżywa osamotnienie, a oparcie w ludziach często staje się zawodne. Narażony jest on na niedogodności życiowe, niebezpieczeństwa i śmierć. W zależności od wieku, wcześniejszych doświadczeń i kręgu kultury, w której wzrastał, chory w różny sposób postrzega swą chorobę. Ona sama i wszystkie związane z nią trudności sprawiają, że chory i jego opiekunowie znajdują się jakby w "innym świecie". W rzeczywistości jest to ten sam świat, ale zupełnie inaczej postrzegany. "Dotknięcie tajemnicy" cierpienia nie zmienia otoczenia, lecz odmienia serce chorego.

Cierpienie zawsze jest jakimś złem moralnym lub fizycznym. Potwierdza to Pismo święte, w którym choroby opisywane są jako skutek grzechu rajskiego (Rdz 3,17-19). Stąd chorzy pośród zdrowych czują się obco. I to zarówno dorośli, jak i dzieci. Oddalają się od swoich przyjaciół i rówieśników. Nie mają sobie już wiele do powiedzenia. Ich rozmowy stają się powierzchowne, tym bardziej że wobec kalectwa, ułomności i choroby otoczenie często przyjmuje postawę nieprzychylną. Zdrowy nigdy nie przeczuwa, że chory może tak bardzo i wielorako cierpieć.

osiągnięcie dojrzałości duchowej jest procesem, w przebiegu którego mają miejsce także liczne kryzysy. Rozwój osobowości odbywa się skokami, zaś czynnikami pobudzającymi są sytuacje kryzysowe. Stany te definiuje jako krótkotrwały rozstrój psychiczny, przekraczający możliwości adaptacyjne człowieka. Najpoważniejszym kryzysem jest oczywiście śmierć bliskiej osoby. Mimo zaburzenia równowagi wewnętrznej stwarza on jednak warunki do pogłębienia dojrzałości psychicznej i duchowej.

Jedną z charakterystycznych cech przeżywania choroby jest kryzys sensu życia i zaufania do Boga. W Piśmie świętym Starego Testamentu człowiek wiary często przeżywa niemoc wobec ogromu cierpienia, które go spotyka. Toteż do Boga zanosi swoją skargę pełną bólu. "Przed Tobą, Panie, wszelkie me pragnienie i moje wzdychanie nie jest przed Tobą ukryte" (Ps 8,10). Modlitwa ta jest usilną prośbą o uzdrowienie z choroby i zachowanie od niebezpieczeństw duszy. "Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie" (Ps 6,5). Jest ona także prorokowaniem dla uzyskania odpowiedzi. "Dlaczego to mnie spotkało cierpienie i jaka jest jego przyczyna?". W tej sytuacji Bóg jest dla chorego jedyną nadzieją, jedynym wybawcą i lekarzem. "Ja, Pan, chcę być twym lekarzem" (Wj 15,26).

Cierpienie jest znakiem winy odziedziczonej (grzech rajski). Śmierć i zapowiadająca ją choroba są jego bezpośrednim skutkiem. "Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli" (Rz 5,12). Jest o tym przekonany zwłaszcza ten, którego życie religijne jest powierzchowne. Natchnieni autorzy potwierdzają to wielokrotnie na kartach Pisma świętego. "Bo winy moje przerosły moją głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię" (Ps 38,5).

Leczenie choroby jest zawsze nierówną walką, w której jedynym sprzymierzeńcem jest Bóg. "A teraz w czym mam pokładać nadzieję, o Panie? W Tobie jest moja nadzieja" (Ps 39,8). Kohelet, Hiob i Jeremiasz niezwykle odważnie rozmawiają z Bogiem o absurdalności cierpienia. Są to świadectwa ludzkiego bólu, a czasami wręcz buntu, równoważone głębią ich wiary. W tej sytuacji choroba staje się drogą prowadzącą do nawrócenia. Autorzy natchnieni wierzyli, że cierpienie sprawiedliwego może mieć także charakter wynagradzający. "Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie" (Iz 53,11). Ogarnia go bezradność, bo jakże walczyć z Bogiem, który jawi się jako "mściciel" popełnionych grzechów. Cierpienie wydaje się przenikać całe jego życie, nadając mu szczególne piętno. Jest to zapewne powodem pełnego goryczy wyznania Koheleta, że wszystko na tym świecie jest marnością (por. Koh 1,1).

Przeciwieństwem żalącego się mędrca jest ten, kto zachowując prawo Boże, zjedna sobie Jego łaskawość i uchroni się od cierpienia (por. Ps 30,6; Jr 10,24). Tak wierzyli Izraelici. Według nich, pobożność powinna zapewnić długie życie. Natomiast łamanie Prawa Bożego sprowadza przekleństwo (por. Pwt 28,1-14). To biblijne przeświadczenie jest jakby pierwowzorem poczucia winy wpisanej w ludzką podświadomość. Jest ono czynnikiem destrukcyjnym, jeśli nie daje możliwości poprawy i zadośćuczynienia. Choroba często jest źródłem poczucia winy. Chory przeżywa problemy zdrowotne jako wyrok Boga karzącego za nieznane sobie przewinienia. Racjonalne myślenie schodzi u niego na drugi plan. Pozostaje lęk, pytania bez odpowiedzi i bezradność.

Z całą pewnością wiara nie chroni człowieka od cierpienia. Dlatego nie może on uniknąć trudnych pytań. "Dlaczego mnie to spotkało i czy jest to karą za mój grzech?". Wątpliwości te w Starym Testamencie są powodem zgorszenia, zwłaszcza jeśli cierpienie dotyka cały naród. Człowiek o słabej wierze sądzi, że Bóg jest słaby, skoro nie radzi sobie z cierpieniem. Kapłani próbują uspokoić Izraelitów, tłumacząc, że to nie Bóg zawinił. On nie jest winien tego, co się dzieje. To człowiek zawodzi popełniając grzech. "Bo oto giną ci, którzy od Ciebie odstępują" (Ps 73,27). Na szczęście nawet ciężkie życiowe doświadczenia, do których należy także choroba, powodują tęsknotę za Bogiem i łączność z Nim. "To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny, moje nerki już mdleją z tęsknoty" – woła Hiob (Hi 19,27).

Choroba nabiera cech ludzkich, gdy chory wie, że cierpi i pyta o cel swego istnienia. Pytania te - stawiane sobie samemu, drugiemu człowiekowi, a przede wszystkim Bogu -należą do najtrudniejszych. Powodują lęk, są bowiem zwiastunami nieuchronnego przemijania. Istnieje ryzyko, że niewłaściwe odpowiedzi mogą prowadzić do zwątpienia, a nawet negacji Boga. Szczególne trudności nastręczają niezawinione cierpienia człowieka sprawiedliwego, a szczególnie niewinnego dziecka. Ich dramat nie odpowiada prostemu rozumowaniu religijnemu opartemu na przymierzu z Bogiem: wierność i niewinność powinny być nagrodzone błogosławieństwami. Skąd więc ten "skandal cierpienia"? Wizerunek kochającego Ojca jest zniekształcony: "Bóg prowadził mnie przez życie jakby za rękę i nagle pozostawił z konającym synem. Dlaczego?" - skarży się zrozpaczona matka. "Tak lubię rysować, a Bóg zabrał mi oczy, czy On ma serce?" - pyta mała dziewczynka, której oczodoły wypełnione są guzami nowotworowymi. W swym cierpieniu nie potrafi ono odnaleźć kochanego Boga, jeśli widzi zrozpaczonych rodziców. Kształtuje swój wizerunek Boga poprzez rodziców i zachowania bliskich mu osób.

Chory, będący agnostykiem, tłumaczy przyczynę swej choroby w sposób racjonalny. Jest przekonany, że jego życie i zdrowie zależy wyłącznie od niego. W swoim postępowaniu, które mogło spowodować chorobę, nie doszukuje się grzechu, ale niewłaściwego trybu życia, przypadku, a nawet szkodliwego działania drugiego człowieka. W chorobie poszukuje jakiejś ukrytej informacji o jej przyczynie, i to raz na zawsze. Szuka też racji dla zrozumienia prawa dotyczącego związku określonej choroby z jego życiowym problemem. Przypuszcza, że popełnił jakiś błąd. Wobec tego trzeba, jego zdaniem, zmienić coś w sposobie postępowania i wartościowania. Potwierdzają to pewne koncepcje psychologiczne, według których np. chore serce może przekazywać wiadomość o zbyt silnych tendencjach rywalizacyjnych i problemach z samooceną.

W swoich poszukiwaniach zarówno chory wierzący, jak i niewierzący dociera do granicy, którą stanowi brak wiadomości. Według psychologów może on się stać źródłem najgłębszej mądrości czy przeżyć mistycznych, umożliwiających bliższy kontakt z Bogiem. Odkrycie jej w ostateczności zbliża agnostyka do Absolutu, którego istnienia do niedawna nie uznawał. Ten brak wiadomości o przyczynie choroby, nazywany często nieświadomością, posługuje się językiem snów i ciała. Ciało, dzięki swym kontaktom z nieuświadomioną częścią psychiki, posiada nierzadko w sobie mądrość przerastającą to, co wie świadomy umysł człowieka. W tym wypadku jedynym celem nie jest wyleczenie z choroby, ważniejszym staje się poznanie sensu cierpienia.

Teologia w tym wypadku odwołuje się do Chrystusa, który przebacza popełnione zło i uzdrawia chorego. Za dni ziemskiego życia jest On znakiem obecności Boga pośród cierpiących. Nikt tak jak On nie potrafi pomóc cierpiącemu i choremu na duszy i ciele. Jego solidarność z cierpiącymi posuwa się aż do utożsamienia się z nimi: "Byłem chory, a odwiedziliście Mnie" (Mt 25,36). Tym samym wskazuje, że On cierpi w sercu człowieka wówczas, gdy ten doświadcza bólu, choroby, samotności lub ciężaru popełnionego grzechu.

Na palestyńskiej ziemi Chrystus nie ogranicza się wyłącznie do deklaracji słownych - wzruszony widokiem cierpiących ludzi bierze na siebie ich udręki. Zapowiada to już zresztą Izajasz: "On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści" (Iz 53,4). Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Jezus nadaje cierpieniu ludzkiemu nowe oblicze. Choroba, niepełnosprawność, starość i umieranie poprzez mękę Chrystusa przestają być tylko zwykłymi procesami ludzkiej biologii. Od tej chwili cierpienie człowieka upodabnia go do Chrystusa, jednoczy z Nim i nadaje istocie ludzkiej godności. Często cierpiący nie wie, dlaczego taki los spadł na niego, ale wierzy, że jest z nim Bóg. On dzieli jego los. Chrystus jest naprawdę Bogiem, który zbawia (Mt 1,21).
Objawienie Boże i sam Chrystus nie daje szczegółowej odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Dlatego człowiek, "usiłując wniknąć głębiej w tajniki swego ducha, często okazuje się bardziej niepewnym samego siebie" (KDK 4). Jan Paweł II wyjaśnia, że choroba, z którą związane jest cierpienie, nie jest jedynie złem fizycznym, ale czasem próby moralnej i duchowej okrytej tajemnicą. W niej i poprzez nią działa Opatrzność Boża, która poucza chorego o drogach zbawienia, na których pragnie każdemu przyjść z pomocą. Nic dziwnego, że niektórzy święci wierzą, że poprzez chorobę Bóg ujawnia wobec człowieka swoją pedagogię. Aby wyjść z próby cierpienia zwycięsko, chory potrzebuje wewnętrznej siły, którą czerpie z wiary w Boga. Potrzebuje też miłości okazanej przez drugiego człowieka. Cierpliwie uczy się samego siebie, odkrywa swoje słabości i dorasta do własnego ja, a to jest najtrudniejsze.

Często jawi się pytanie: czy Bóg usprawiedliwia siebie, godząc się na ludzkie cierpienia? Odpowiedź na nie jest pozytywna. Usprawiedliwienie to dokonało się w cierpieniu Jego Syna Jezusa Chrystusa. Jednak dla pogrążonych w rozpaczy, której finałem jest bunt przeciw Bogu, cierpienie pozostaje nieusprawiedliwione. Natomiast chory o intensywnym życiu wewnętrznym tylko w niewielkim stopniu ulega sugestiom, że jego choroba jest wyłącznie karą za grzechy, bo któż z ludzi jest sprawiedliwy przed Bogiem. W tym bowiem bolesnym dla siebie zdarzeniu doszukuje się woli Boga i możliwości współpracy z Jego łaską. Mimo swojej ułomności, z każdym dniem odkrywa cząstkę tajemnicy o cierpieniu, która nabiera sensu w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Przez to jest mu lżej. Jednak zawsze wierzy, że wyniszczany przez chorobę ma udział w cierpieniach Chrystusa i w Jego dziele zbawienia. W ten sposób jego cierpienie złączone z chorobą staje się doświadczeniem nadającym jego życiu nową jakość.

Copyright © Grupa DELFIN 2005-2006

1211229 wizyt

Powered by PHP-Fusion v5.01 © 2003-2005