|
Od czasów Hipokratesa w środowisku medycznym trwała dyskusja na temat tego, czy mówić całą prawdę ciężko chorym, czy jej nie mówić? Zwolennicy mówienia prawdy uważają, że chory ma prawo domagać się od swojego lekarza, aby powiedział mu prawdę. Przeciwnicy ujawniania wszystkich informacji podkreślają, że lekarz jest jedynym sędzią, który rozstrzyga: powiedzieć choremu prawdę czy nie powiedzieć, a sami pacjenci często nie chcą znać całej prawdy. Według nich kłamstwo jest usprawiedliwione, zwłaszcza w przypadku osób terminalnie chorych, ponieważ wyjawienie prawdy może spowodować kryzys psychiczny i doprowadzić do depresji.
W. Biegański, znany i ceniony autorytet w dziedzinie medycyny i deontologii lekarskiej, stwierdził: Gdybym był ciężko, beznadziejnie chory, nie pytałbym mojego lekarza o wiedzę, lecz o serce. Wolałbym, żeby zamknięto mi powieki z nadzieją na ustach, aniżeli żeby mi powiedziano prawdziwą diagnozę – mój wyrok śmierci.
Polemika w środowisku służby zdrowia nadal trwa, choć biały personel wie, że wielu pacjentów i tak zna swoje rozpoznanie, zanim lekarz zdąży wyjawić prawdę. Dorośli chorzy dowiadują się o tym na podstawie obserwacji swoich objawów, lektury medycznych książek, oglądanych filmów (nierzadko zrealizowanych na tym oddziale szpitalnym, gdzie aktualnie przebywają), jak i zachowań najbliższego otoczenia. Starsze dzieci obdarzone są szczególnie rozwiniętym zmysłem obserwacji i wystarczy bardzo krótki czas pobytu na oddziale szpitala, aby były głęboko przeświadczone o ciężkiej chorobie. Resztę wytłumaczą im rówieśnicy, którzy potrafią czasami być okrutni w stosunku do siebie.
Istnieją wyraźne różnice w poglądach na temat mówienia prawdy pomiędzy lekarzami Europy a ich kolegami ze Stanów Zjednoczonych. W Europie lekarze stoją na stanowisku, że w przypadku ciężkiej choroby, która zagraża życiu, pierwszeństwo do pełnej informacji ma rodzina, a nie pacjent. Ten pogląd pod wpływem ratyfikowania na forum Wspólnoty Europejskiej kolejnych ważnych aktów prawnych, zwłaszcza Karty praw pacjenta, uległ ewolucji na przełomie lat 80. i 90. na korzyść pacjenta. W Stanach Zjednoczonych znacznie bardziej popularny jest model partnerski. Według tej koncepcji pacjentowi przysługuje prawo do pełnej informacji na temat choroby i on decyduje, kto z członków rodziny będzie uprawniony do zapoznania się z nią.
Jan Paweł II przypomina, że opieka nad chorym i umierającym człowiekiem wymaga szczególnej relacji międzyosobowej. Jest ona spotkaniem zaufania i świadomości. Człowiek naznaczony cierpieniem ma zaufanie tylko do kogoś, na kogo może liczyć w czasie największego doświadczenia, jakim jest cierpienie. Liczyć na kogoś – oznacza zawierzyć mu skarb swego życia, sekrety i obawy. Szacunek dla osoby i poszanowanie prawa wymaga, by pacjent znał prawdę. Tego nie może go nikt pozbawić. To prawo nie zostaje pomniejszone także w sytuacji, gdy lekarska diagnoza sugeruje chorobę, która może prowadzić do śmierci. W przeciwnym wypadku personel medyczny przejmuje kontrolę nad zachowaniem i decyzjami pacjenta, ograniczając w ten sposób jego wolność. Nigdy nie wiadomo, co uczyniłby pacjent, gdyby znał prawdę. Pozytywnie należy oceniać chorego człowieka i przypuszczać, że prawda pozwoliłaby mu wykorzystać resztę dni życia na osiągnięcie większej duchowej dojrzałości, być może naprawiłby krzywdy lub obdarował kogoś miłością. Świadomość zbliżającej się śmierci może także skłonić chorego człowieka do skorzystania z sakramentu pokuty.
Obowiązek przekazania prawdy wymaga rozeznania sytuacji życiowej chorego człowieka i taktu. Prawda nie powinna być przemilczana, lecz nie powinna też zabić. A ona zabije albo wyrządzi poważne szkody, kiedy wypowiedziana jest obojętnie, w oderwaniu od diagnozy i rokowań.
Problem mówienia prawdy ciężko choremu człowiekowi o jego stanie do tej pory nie znalazł definitywnego rozwiązania. Trzeba odróżnić przekazywanie prawdy od czysto fachowej informacji. Prawda jest otwarciem się na całą rzeczywistość. Ona nie jest ciężarem, pod którym człowiek może się załamać. To prawda nadaje sens ludzkiemu życiu i pozwala człowiekowi przetrwać najtrudniejsze chwile. Prawda o sobie samym, Bogu i otaczającej człowieka rzeczywistości może stać się źródłem pokoju. Jeśli człowiek chce się nią dzielić i jej poszukiwać.
Prawdę należy zawsze mówić, gdyż każdego obowiązuje prawdomówność i każdy ma prawo do prawdy. Prawdy nie wolno absolutyzować, gdyż zawsze istnieje możliwość dokonania złej oceny sytuacji chorego. A szczere przekazanie samej informacji nie może człowieka zabić. Nie ma więc złotych recept na przekazywanie prawdy. Nie ma też jednej sprawdzonej drogi do zrealizowania tej misji.
|